To już oficjalne – GOG przestaje być częścią grupy CD Projekt i trafia w ręce Michała Kicińskiego, współzałożyciela zarówno CD Projekt, jak i samego GOG-a. To jedna z najważniejszych wiadomości na polskim rynku gier od lat, bo dotyczy platformy, która od początku budowała swoją tożsamość na haśle „DRM-free” i ochronie klasyków.
Poniżej zbieramy najważniejsze fakty o transakcji, oparte na raportach giełdowych CD Projektu, oficjalnych komunikatach firmy i samego GOG-a oraz analizach branżowych.
Kto konkretnie kupił GOG i za ile?
Zgodnie z raportem bieżącym nr 20/2025 opublikowanym przez CD Projekt, spółka sprzedała 100 procent udziałów w GOG sp. z o.o. Michałowi Kicińskiemu – współzałożycielowi CD Projektu i jednemu z jego kluczowych akcjonariuszy. Cena transakcyjna to 90 695 440 zł, bez mechanizmów późniejszych korekt. Przeniesienie udziałów ma miejsce 31 grudnia 2025 roku.
W praktyce oznacza to, że Kiciński przejmuje pełną kontrolę nad GOG-iem jako niezależną spółką. Co istotne, CD Projekt w komunikatach podkreśla, że finansowanie transakcji nie wiąże się ze sprzedażą jego akcji w CD Projekt, a zakup GOG-a został pokryty ze środków zewnętrznych i prywatnych.
Kim jest Michał Kiciński w tej układance?
Dla osób mniej śledzących historię polskiej branży gier warto podkreślić, że Michał Kiciński nie jest „zewnętrznym inwestorem”, tylko jednym z ludzi, którzy tę firmę i platformę współtworzyli.
Wspólnie z Marcinem Iwińskim współzałożył CD Projekt w latach 90., a później brał udział w powołaniu do życia GOG-a (wtedy jeszcze Good Old Games) w 2008 roku.
W oficjalnym komunikacie Kiciński mówi wprost, że od początku wizja GOG-a była prosta: przywracać klasyczne gry i zapewniać graczom realną własność zakupionych tytułów, bez zabezpieczeń DRM i z myślą o zachowaniu ich na przyszłość.
Teraz – po latach działania GOG-a w strukturach grupy CD Projekt – platforma wraca „pod skrzydła” jednego ze swoich twórców, ale już jako samodzielny podmiot.
Dlaczego CD Projekt sprzedaje GOG?
Z perspektywy CD Projektu transakcja jest elementem porządkowania strategii biznesowej. W komunikatach dla inwestorów i w notkach prasowych firma jasno mówi, że chce skupić się na tym, co jest jej „core biznesem” – dużych grach AAA w uniwersach Wiedźmina i Cyberpunka.
GOG, jako platforma dystrybucji cyfrowej z własną infrastrukturą, licencjami, wsparciem technicznym i specyficznym modelem działania, wymaga innej uwagi operacyjnej niż studio skupione na produkcji gier. Oddzielenie tych dwóch bytów ma pozwolić:
- CD Projektowi – skoncentrować zasoby i inwestycje na tworzeniu nowych gier
- GOG-owi – działać szybciej, bardziej elastycznie i rozwijać się w zgodzie z własną wizją
Warto zaznaczyć, że przed zawarciem umowy sprzedaży GOG wypłacił CD Projektowi ponad 44 mln zł z zysków z lat ubiegłych, co również jest elementem finansowego domknięcia tej współpracy na poziomie grupy.
Co się zmienia dla użytkowników?
Najważniejsze z perspektywy graczy: GOG pozostaje platformą DRM-free. W oficjalnym komunikacie sam GOG uspokaja, że:
- sklep nadal będzie oferował gry bez zabezpieczeń DRM
- GOG Galaxy pozostaje opcjonalny – nie ma obowiązku korzystania z klienta
- biblioteki użytkowników, konta i zakupione tytuły pozostają nienaruszone
- misją platformy wciąż jest „Making Games Live Forever” – zachowanie gier, zapewnianie ich działania na nowym sprzęcie i wznawianie klasyków na współczesnych systemach
GOG podkreśla też, że współpraca z CD Projektem będzie kontynuowana. W praktyce oznacza to, że dotychczasowe i przyszłe gry z serii The Witcher i Cyberpunk nadal mają pojawiać się w ofercie platformy, mimo że formalnie przestaje ona być częścią grupy kapitałowej.
GOG jako niezależna platforma – plany na przyszłość
W wywiadach i komunikatach po ogłoszeniu transakcji pojawia się wyraźny motyw „powrotu do korzeni”. Kiciński mówi o wzmocnieniu kursu na ochronę klasyków i gry z „retro duchem”, a nie tylko bycie kolejnym sklepem z aktualnymi hitami AAA.
W materiałach prasowych pojawia się m.in.:
- zapowiedź „ambitnych misji ratunkowych klasyków” w latach 2026–2027 – chodzi o pozyskiwanie praw, przywracanie do sprzedaży i techniczne dostosowywanie starszych produkcji, które mogłyby zniknąć z obiegu
- podkreślenie, że GOG chce nadal być miejscem również dla gier niszowych, odrzuconych przez większe platformy, o ile mieszczą się w jego polityce treści
Z drugiej strony, jako niezależna firma, GOG będzie musiał samodzielnie dbać o swoją rentowność. W ostatnich latach wyniki finansowe segmentu GOG w ramach grupy CD Projekt bywały wyzwaniem, o czym firma otwarcie informowała w raportach okresowych.
Co oznacza zakup GOG dla branży?
Z punktu widzenia globalnego rynku cyfrowej dystrybucji gier mamy do czynienia z ciekawą sytuacją. GOG był jednym z niewielu dużych sklepów budujących markę w opozycji do modelu „zamkniętych ekosystemów” i restrykcyjnych DRM. W czasach, gdy wiele gier znika z oferty serwisów subskrypcyjnych, a część tytułów przestaje być grywalna po wyłączeniu serwerów, idea „kupujesz na zawsze, bez DRM” jest coraz bardziej unikalna.
Przejęcie przez Kicińskiego można czytać jako próbę wzmocnienia tej niszy, a nie jej porzucenia. Jednocześnie CD Projekt, wycofując GOG z grupy, wysyła czytelny sygnał, że koncentracja na własnych markach AAA jest dla niego kluczowa – co zresztą pokrywa się z publicznie komunikowaną strategią rozwoju Wiedźmina 4, kolejnego Cyberpunka i innych projektów.